Poniedziałek, 13 lipca 2026
Imieniny: Małgorzata, Henryk, Ernest

Mieszkaniec spod Torunia ustanowił rekord świata w ultrakolarstwie

Jacek Kwiatkowski, mieszkaniec Złotorii pod Toruniem, w ciągu 30 dni przejechał 11 635 kilometrów i 740 metrów, bijąc męski rekord świata w ultrakolarstwie. Jego wysiłek był częścią rywalizacji o tytuł Rowerowej Stolicy Polski, ale skala osiągnięcia wykroczyła daleko poza lokalny konkurs.

Cel: dwa rekordy w miesiąc

Kwiatkowski po raz czwarty włączył się do kręcenia kilometrów dla Łysomic podczas rowerowego czerwca, jednak tym razem postawił sobie wyjątkowo ambitny plan. Chciał w jednym miesiącu poprawić zarówno rekord World Ultra Cycling Association, jak i rekord Guinnessa w kategorii mężczyzn w 30-dniowej jeździe non-stop bez wsparcia.

Założony dystans wynosił 13 500 km, co oznaczało średnio 450 kilometrów dziennie. Trasa była samotnym rajdem po pętli liczącej 43 kilometry, prowadzącej przez Złotorię, Grabowiec, Osiek, Obrowo, Lubicz, Toruń Skarpa i Kaszczorek.

Kontuzja, upał i walka o każdy kilometr

Początek wyzwania okazał się znacznie trudniejszy, niż zakładał sam ultrakolarz. Już po pierwszym dniu pojawił się ból pod kolanem, a po kilku dniach wyszło na jaw, że przyczyną były niewłożone do butów wkładki. Różnica zaledwie 2 milimetrów doprowadziła do kontuzji, która mocno utrudniła dalszą jazdę.

Wydawało mi się, że jestem przygotowany z każdej strony na 100%, a jednak życie weryfikuje. I okazało się, że po pierwszym dniu, już na 150. kilometrze, zaczęło mnie ciągnąć pod kolanem.

Jacek Kwiatkowski

Najgorszy był trzeci dzień, gdy ból był tak silny, że Kwiatkowski miał trudność z zejściem na ziemię prawą nogą. Do tego doszła ekstremalna pogoda: w czerwcu temperatura w słońcu sięgała nawet 45 stopni Celsjusza. Mimo to zawodnik nie przerwał próby i konsekwentnie dokręcał kolejne kilometry.

Trzeci dzień wyglądał tak, że trzymałem się roweru i nie mogłem dotknąć ziemi prawą nogą, taki to był ból. Na siłę wsiadłem na rower i po prostu na siłę kręciłem. Szczerze? Łzy z oczu leciały, taki był ból.

Jacek Kwiatkowski

Lokalna społeczność i codzienna logistyka sukcesu

Przez cały miesiąc Kwiatkowski korzystał ze wsparcia otoczenia. Jak podkreślał, pracownicy Urzędu Gminy dbali o zaplecze organizacyjne i prowiant, a on sam przez 30 dni jadł około 20 bułek dziennie. W tak długim wyzwaniu niezbędne okazały się też osoby, które towarzyszyły mu w trasie i motywowały go w najtrudniejszych momentach.

Wśród nich wymienił Marka Kurzepa, Tomasza Wrzesnia oraz Chrisa Lasotę. Ten ostatni wygrał klasyfikację gminy Łysomice w kategoriach MĘŻCZYŹNI i SENIORZY z wynikiem 7196,04 przejechanych kilometrów. Kwiatkowski podkreślał również, że na trasie wielokrotnie mijali się nawet w środku nocy, około drugiej.

Siła jest w nas wszystkich. Każdy z was dołożył cegiełkę do tego zwycięstwa. Nie ma takiej siły w gminie Łysomice, która by powaliła nas.

Jacek Kwiatkowski

Co oznacza ten wynik dla toruńskiego ultrakolarza

Wysiłek Kwiatkowskiego był połączeniem ogromnej wytrzymałości, dobrej regeneracji, koncentracji i psychicznej odporności. Zawodnik spał średnio około 3 godzin na dobę, a mimo to utrzymał tempo pozwalające mu pobić dotychczasowy męski rekord świata Stevena Abrahama, wynoszący 11 433,26 km, o 202,48 km.

Sam Kwiatkowski już zapowiedział kolejny atak na granice możliwości. Za rok chce ponownie podjąć próbę poprawienia własnego wyniku oraz absolutnego rekordu świata bez podziału na kategorie, który od 2021 roku należy do Alexandry Meixner i wynosi 13 333,30 km.

W gminie Łysomice sukces Kwiatkowskiego stał się symbolem wspólnego działania, bo jego wynik był nie tylko osobistym osiągnięciem, ale też efektem lokalnej mobilizacji wokół Rowerowej Stolicy Polski. To właśnie takie historie pokazują, że sportowe wyzwania potrafią angażować całe środowisko i budować poczucie wspólnoty poza samą rywalizacją kilometrów.

Adrian Kurek, były kolarz zawodowy i obecnie trener kolarski oraz ekspert CentrumRowerowe.pl, ocenił ten rezultat jako dowód na wyjątkową skalę ludzkiej adaptacji do ultrawysiłku.

Ten wyczyn pokazuje, jak wysoko wyznaczony jest „sufit” ludzkich możliwości i jak ciało potrafi adaptować się do wysiłku ultrawytrzymałościowego. Jeszcze raz brawo i życzę upragnionego odpoczynku z małą przerwą od roweru!

Adrian Kurek

To nie tylko rekord świata, ale także zapowiedź kolejnych prób, w których Kwiatkowski znów będzie mierzył się z czasem, bólem i własnymi ograniczeniami. Informacje przekazała redakcja lokalnego portalu informacyjnego opisująca podsumowanie Rowerowej Stolicy Polski w gminie Łysomice.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
KS

Katarzyna Szymanowicz

Młodsza redaktorka; relacjonuje kronikę policyjną i aktywność w mieście, dbając o precyzję i kontekst.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!