PGE Ekstraliga miesza w tabeli. Toruń rośnie w siłę, Grudziądz walczy o oddech
PGE Ekstraliga w kilka kolejek odwróciła układ sił w czołówce, a 3 ostatnie mecze całkowicie zmieniły obraz walki o play-off. Jeszcze niedawno w najtrudniejszym położeniu byli żużlowcy Press Grupy Deweloperskiej, dziś to GKM Grudziądz musi oglądać się za siebie.
Zmiany są tak duże, że nawet w obrębie ścisłej czołówki trudno wskazać faworyta do końcowego sukcesu. W Toruniu rośnie przekonanie, że drużyna może być znacznie mocniejsza, niż jeszcze niedawno się wydawało, ale równie szybko może wrócić do równowagi każdy zespół walczący o pierwszą czwórkę.
W Toruniu pojawiła się imponująca seria
Torunianie odrobili straty w sposób, który robi wrażenie nawet na tle całej ligi. Kolejne wysokie zwycięstwa nad Motor Lublin, Krono-Plast Włókniarz Częstochowa i w Grudziądzu dały wyraźny sygnał, że zespół ma potencjał do walki z najmocniejszymi.
Jednocześnie nie wszystko funkcjonuje jeszcze idealnie. Wciąż nie w pełni odżył Mikkel Michelsen, co oznacza, że drużyna może mieć jeszcze rezerwy. To właśnie dlatego pojawia się pytanie, czy presja walki o play-off nie ujawni kolejnych możliwości zespołu z Torunia.
W tej chwili nie śmiałbym czegokolwiek przewidywać i pewnie nigdy już nie będę, dopóki obowiązywać będzie play off.
Piotr Bednarczyk
Grudziądzanom przyda się miesięczna przerwa
Po stronie GKM Grudziądz sytuacja wygląda dziś znacznie trudniej, choć matematycznie szanse na awans do fazy play-off nadal istnieją. To wciąż daje drużynie punkt oparcia, bo w PGE Ekstralidze nawet słabszy okres nie przekreśla jeszcze wszystkiego.
Najważniejsze jest jednak odbudowanie zespołu. Kluczową postacią pozostaje Michael Jepsen Jensen, od którego zależy bardzo wiele, a dodatkowym problemem są zdrowotne kłopoty Bastiana Pedersena po meczu z Aniołami. Właśnie dlatego miesięczna przerwa może okazać się dla Grudziądza bezcenna.
- powrót Michaela Jepsena Jensena do optymalnej dyspozycji,
- szansa na wyleczenie Bastiana Pedersena,
- czas na uporządkowanie tego, co ostatnio przestało działać w drużynie.
Finał z udziałem Aniołów i Gołębi? Taki scenariusz elektryzuje
W perspektywie całego sezonu szczególnie ciekawie wygląda rywalizacja dwóch ekip, które autor tekstu darzy sympatią: Torunia i Grudziądza. GKM był kiedyś związany z toruńskim środowiskiem jako swoista „filia”, później rozwijał się krok po kroku, aż trafił do Ekstraligi i zaczął coraz pewniej się w niej utrzymywać.
To ważne także dlatego, że Grudziądz nie dysponuje budżetem porównywalnym z potęgami z Wrocławia, Lublina czy Torunia, a mimo to potrafi rywalizować. W tym sezonie widać to szczególnie wyraźnie, bo Falubaz, mimo większych pieniędzy i wzmocnień, nie notuje wyników na miarę oczekiwań, a GKM prezentuje się lepiej.
W tle tej historii pozostaje też postać Roberta Kościechy, którego autor tekstu wskazuje jako lubianego szkoleniowca. Z jego perspektywy najlepszym scenariuszem byłby finał z udziałem Aniołów i Gołębi, czyli spotkanie, które mogłoby mieć naprawdę niezwykły wymiar sportowy i emocjonalny.
Dla lokalnych kibiców to nie tylko walka o punkty, ale też o prestiż, tożsamość i miejsce w żużlowej hierarchii regionu. Wyniki Torunia i Grudziądza wpływają na atmosferę wokół obu miast, a przebieg sezonu buduje emocje, które na długo zostają wśród fanów speedwaya.
Najbliższe tygodnie będą więc decydujące: po przerwie okaże się, czy Toruń utrzyma impet, a GKM wykorzysta czas na odbudowę formy. To właśnie wtedy powinno się rozstrzygnąć, kto realnie włączy się do walki o czołową czwórkę.
Źródło informacji: Piotr Bednarczyk.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!