Wtorek, 30 czerwca 2026
Imieniny: Emilia, Lucyna, Rajmund

Pomorzanin znów drugi: finał na trawie przegrany 2:4 z Siemianowiczanką w skwarze

Gdy temperatura odbiera siły kibicom już w drodze na stadion, sportowcy muszą w tym samym żarze walczyć o złoto. Na boisku przy Szosie Chełmińskiej toruński Pomorzanin stanął do decydującego starcia o mistrzostwo na trawie, ale finał znów zakończył się w kolorze, który klub zna aż za dobrze – srebrem.

Finał rozstrzygnięty w dwóch meczach

Pomorzanin przystępował do rywalizacji z Siemianowiczanką z poczuciem, że szanse są realne. Zespół z Torunia wydawał się lekkim faworytem, choć w tym sezonie krajowy hokej na trawie był wyjątkowo wyrównany, a różnice między czołówką – niewielkie.

Decydujący dwumecz rozpoczął się w sobotę od wyjazdowej porażki 2:4. Wynik nie przekreślał sprawy, bo rewanż u siebie dawał nadzieję na odwrócenie losów finału. Jednak niedziela przyniosła powtórkę – Pomorzanin ponownie uległ Siemianowiczance 2:4, co przesądziło o srebrnym medalu.

„Piekielny upał” i walka o medal przy Szosie Chełmińskiej

Rewanż rozgrywano w warunkach, które mocno dawały się we znaki wszystkim wokół. Skwar był na tyle dotkliwy, że nawet część osób planujących pojawić się na trybunach ostatecznie zrezygnowała.

„W tym upale sił wystarczyło mi jedynie na doczłapanie do sklepu i zakup napojów chłodzących. Nie dawało się iść, a gdzie tu jeszcze biegać i walczyć o złoty medal...”

Piotr Bednarczyk

W takiej aurze każdy sprint i każda walka o piłkę kosztują podwójnie. Dla torunian było to starcie nie tylko z rywalem, ale i z pogodą, która nie sprzyjała intensywnej grze.

Srebro „ulubionym” kolorem Pomorzanina

Końcowy rezultat oznacza, że Pomorzanin dopisuje do klubowej historii kolejny drugi stopień podium. W dorobku drużyny to już dwunasty srebrny medal w tych rozgrywkach, a zarazem ósmy w ciągu dziewięciu ostatnich lat – mowa o występach na trawie, nie w hali.

Ten bilans pokazuje stałą obecność w ścisłej czołówce, ale też powtarzający się scenariusz finałów, w których do pełni szczęścia brakuje jednego kroku. W Toruniu nie brakuje głodu tytułów, bo – jak często się podkreśla – lokalne drużyny nie rozpieszczają kibiców mistrzostwami.

Szansa na rewanż w hali

Pomorzanin ma jednak coś, czego wiele klubów może mu zazdrościć: o mistrzostwo może walczyć dwa razy w roku. Po sezonie na trawie przychodzi czas na rywalizację halową, w której stawka znów będzie najwyższa. W klubie nikt nie ukrywa, że to naturalna okazja do ponownej walki o złoto.

Finał na trawie jest już rozstrzygnięty, ale sport w Toruniu nie zwalnia tempa. W najbliższą niedzielę oczy kibiców zwrócą się także na inne areny: przed żużlowcami kolejne wyzwanie, a do zakończenia rundy zasadniczej pozostają jeszcze tylko cztery kolejki. W zapowiedziach przewija się również wątek konieczności zdobycia w Grudziądzu punktu bonusowego.

„Wyszło mi, iż trzeba będzie zdobyć w Grudziądzu punkt bonusowy.”

Piotr Prusakiewicz

Najbliższe tygodnie pokażą, czy Toruń doczeka się przełomu w walce o najcenniejsze trofea. Na razie hokeiści Pomorzanina dopisują kolejne srebro – po dwóch porażkach 2:4 z Siemianowiczanką, w finale rozgrywanym w prawdziwie piekielnym upale.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację — napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
KS

Katarzyna Szymanowicz

Młodsza redaktorka; relacjonuje kronikę policyjną i aktywność w mieście, dbając o precyzję i kontekst.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!