„Nigdy więcej osamotnionych żołnierzy”. Tusk z Westerplatte wzywa Zachód do jedności
Westerplatte: lekcja, której nie wolno zapomnieć
W niedzielę, 1 września 2026 roku, na Westerplatte odbyły się centralne uroczystości upamiętniające 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej. To właśnie tam, 1 września 1939 roku, niemiecki pancernik Schleswig-Holstein otworzył ogień do polskiej składnicy wojskowej, rozpoczynając najkrwawszy konflikt w dziejach ludzkości. W tym roku obchody nabrały szczególnego wymiaru – za wschodnią granicą Polski od ponad dwóch lat toczy się wojna, a doświadczenia sprzed prawie dziewięciu dekad stały się przestrogą dla całego demokratycznego świata.
Premier Donald Tusk, przemawiając do zgromadzonych, w mocnych słowach nawiązał do współczesnych zagrożeń. – „Dzisiaj głośno z Westerplatte krzyczymy do całego wolnego świata: bądźcie solidarni! Musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie. Nie możemy powtórzyć tamtych błędów. Nie może się powtórzyć Monachium. Nie może powtórzyć się ta upiorna, bezradna, bezsilna polityka ustępowania złu” – mówił szef rządu. Jego słowa były bezpośrednim nawiązaniem do układu monachijskiego z 1938 roku, kiedy to zachodnie mocarstwa zgodziły się na rozbiór Czechosłowacji w zamian za obietnicę pokoju – obietnicę, która okazała się złudna i doprowadziła doglobalnej katastrofy.
Historycy przypominają, że Westerplatte to symbol nie tylko bohaterstwa, ale i tragicznego osamotnienia. Załoga Wojskowej Składnicy Tranzytowej liczyła około 200 żołnierzy i przeciwstawiała się niemieckim siłom przewyższającym ich liczebnie około 20-krotnie. Mimo to obrońcy wytrwali przez siedem dni, zadając agresorowi dotkliwe straty. Jednak, jak podkreślał premier, nawet ich heroizm nie mógł zmienić wyniku wojny, ponieważ świat pozwolił Hitlerowi na bezkarną agresję.
„To tylko Ukraina” – groźba powtórki z historii
Premier Tusk w swoim wystąpieniu kilkakrotnie wracał do lekcji płynącej z lat 30. XX wieku. Wskazywał, że przed wybuchem wojny świat bagatelizował zagrożenie, powtarzając: „to tylko Czechy”, „nie będziemy umierać za Gdańsk”, „może uda się uniknąć wielkiej wojny”. Dziś, jak mówił, podobne głosy można usłyszeć w kontekście Ukrainy. – „Jeśli my dzisiaj powiemy ‘to tylko Ukraina’, to ktoś za kilka miesięcy, za rok, za dwa powie znowu ‘to tylko Polska’” – ostrzegał. To bezpośrednie nawiązanie do polityki ustępstw, która w przeszłości kosztowała życie 6 milionów obywateli Polski i 80 milionów ludzi na całym świecie.
W ocenie szefa rządu, obecna sytuacja geopolityczna jest analogiczna do tej z 1939 roku. Rosja – podobnie jak hitlerowskie Niemcy – dąży do podboju sąsiedniego państwa i kwestionuje porządek międzynarodowy. – „Zawsze mówiliśmy o tym, że odpowiedzialność za koszmar II wojny światowej spada na hitlerowskie Niemcy, a także na sowiecką Rosję. Tu nie ma żadnych dwuznaczności. To było, jest i będzie oczywiste dla każdego przyzwoitego człowieka” – podkreślił premier. Dodał, że dzisiejszym agresorem jest Rosja, a cały świat Zachodu musi zająć wobec niej stanowczą postawę.
Premier zaznaczył, że najbliższe miesiące mogą być kluczowe nie tylko dla niepodległości Ukrainy, ale również dla bezpieczeństwa Polski i całej Europy. Wskazał na rosnącą liczbę prowokacji i aktów dywersji wymierzonych w państwa sojusznicze – Polskę, Finlandię, Łotwę, Litwę, Estonię, Rumunię, Danię, a ostatnio także Niemcy. – „Za chwilę się dowiemy, że to rosyjskie służby zorganizowały prowokację dronową w Lipsku” – mówił, apelując o jedność i zdecydowaną odpowiedź.
Polska stawia na własną siłę i realne sojusze
Donald Tusk podkreślił, że Polska wyciągnęła wnioski z historii i dziś opiera swoje bezpieczeństwo na dwóch filarach: własnej sile oraz realnych sojuszach. – „Dzisiaj musimy polegać na własnej sile i na realnych sojuszach, nie na zaklęciach, nie na mitach, ale na prawdziwej sile państwa polskiego, prawdziwej sile, odporności i solidarności sojuszu, w którym Polska odgrywa tak istotną rolę” – mówił. Te słowa wpisują się w szerszą debatę o modernizacji polskiej armii i zwiększaniu wydatków obronnych, które w ostatnich latach osiągnęły poziom ponad 4% PKB.
Premier zwrócił uwagę, że bohaterstwo żołnierzy jest bezcenne, ale nie może zastępować siły państwa i solidarności sojuszników. – „Dzisiaj naszym zadaniem jest przede wszystkim wyciągnąć lekcję, wyciągnąć mądre wnioski, tak, aby nie musieć nigdy więcej polegać na bohaterstwie żołnierzy osamotnionych, na bohaterstwie tych, którzy czekali na reakcję sojuszników” – powiedział. W tym kontekście przypomniał o znaczeniu NATO i konieczności przekształcenia sojuszu z „papierowego” w realny mechanizm obronny.
W ocenie premiera, obecna wojna za polską granicą pokazuje, że bezpieczeństwo Europy nie może być traktowane jako oczywistość. – „Z ponurej lekcji II wojny światowej musimy wyciągnąć wniosek o solidarności, jedności zarówno narodu polskiego, jak i całego wolnego świata – Europy i Ameryki, Sojuszu Północnoatlantyckiego. To nie może być sojusz na papierze” – apelował. Jego słowa są odpowiedzią na głosy tych, którzy kwestionują sens pomocy wojskowej dla Kijowa.
Co to oznacza dla Torunia i regionu?
Choć Westerplatte leży kilkaset kilometrów od Torunia, jego lekcja ma bezpośrednie przełożenie na życie mieszkańców naszego miasta i województwa kujawsko-pomorskiego. Toruń, jako ważny ośrodek akademicki i gospodarczy, odczuwa skutki wojny w Ukrainie – od napływu uchodźców, przez wzrost cen energii, po obecność wojsk sojuszniczych w regionie. W ostatnich latach w całym województwie odbywają się ćwiczenia wojskowe z udziałem żołnierzy z Polski i państw NATO, a lokalne zakłady przemysłowe – w tym bydgoskie fabryki produkujące sprzęt dla armii – zwiększają swoją rolę w systemie obronnym państwa.
Dla mieszkańców Torunia ważne jest również to, że bezpieczeństwo to nie tylko kwestia polityki międzynarodowej, ale także codziennych decyzji. W naszym mieście działa Wojskowa Komenda Uzupełnień, a w całym regionie prowadzone są kampanie zachęcające do służby w Wojsku Polskim. W 2026 roku w Toruniu odbędą się także obchody rocznicowe związane z historią II wojny światowej – w tym uroczystości na cmentarzu Ofiar Hitleryzmu, gdzie spoczywają ofiary niemieckich represji z naszego regionu. To właśnie takie miejsca przypominają, że osamotnienie w obliczu agresji ma konkretne, tragiczne konsekwencje.
Premier Tusk, mówiąc o potrzebie solidarności, wskazał również na wymiar lokalny – to w społecznościach takich jak Toruń buduje się odporność na dezinformację i hybrydowe zagrożenia. – „Wiem – za dużo słów, za mało czynów – wielokrotnie słyszałem te słowa także od tych, którzy dzisiaj cierpią wskutek agresywnej postawy sąsiadów i wojny” – przyznał. Jego zdaniem, jedynym skutecznym środkiem zaradczym jest współpraca wszystkich państw europejskich i wspólna odpowiedź na zagrożenia dla bezpieczeństwa.
Liczby i fakty, które musisz znać
- 87 lat temu – 1 września 1939 roku – Niemcy zaatakowały Polskę, rozpoczynając II wojnę światową
- Obrońcy Westerplatte: ok. 200 żołnierzy przeciwko siłom niemieckim większym o ok. 20 razy
- II wojna światowa pochłonęła 80 milionów ofiar, w tym 6 milionów obywateli Polski
- W 2026 roku Polska przeznacza na obronność ponad 4% PKB
- Rosyjskie prowokacje i dywersje odnotowano w Polsce, Finlandii, Łotwie, Litwie, Estonii, Rumunii, Danii i Niemczech
„Dzisiaj głośno z Westerplatte krzyczymy do całego wolnego świata: bądźcie solidarni! Musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie. Nie możemy powtórzyć tamtych błędów.”
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
„Jeśli my dzisiaj powiemy ‘to tylko Ukraina’, to ktoś za kilka miesięcy, za rok, za dwa powie znowu ‘to tylko Polska’.”
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Obchody na Westerplatte zakończyły się apelem o pamięć i czujność. – „Mając w pamięci 80 mln ofiar II wojny światowej, w tym 6 mln obywateli Polski, dziś głośno z Westerplatte krzyczymy do całego świata: bądźcie solidarni! Musimy pomóc Ukrainie przetrwać. Nie możemy powtórzyć tamtych błędów. Nie może powtórzyć się Monachium, nie może powtórzyć się polityka ustępowania złu” – mówił premier. Jego słowa wybrzmiały jako ostrzeżenie dla tych, którzy wciąż wierzą, że agresorów można przebłagać.
Dla mieszkańców Torunia, którzy w najbliższych miesiącach będą obserwować rozwój wydarzeń na wschodzie, lekcja z Westerplatte jest jasna – wolność nie jest dana raz na zawsze, a solidarność sojuszników to nie luksus, lecz konieczność. Czy świat nauczył się czegoś z historii? Odpowiedź na to pytanie poznamy już wkrótce.