Marcin Lewicki walczy o wznowienie śledztwa po strzale w oko na ul. Warszawskiej
Po strzale z wiatrówki w centrum Torunia Marcin Lewicki chce, by śledztwo w sprawie nieustalonego sprawcy zostało wznowione. Sprawa, która zakończyła się utratą wzroku w lewym oku, wróciła właśnie do Sądu Rejonowego w Toruniu.
Strzały przy skrzyżowaniu Traugutta i Warszawskiej
Według ustaleń policji do ataków na motocyklistów dochodziło od 14 do 18 sierpnia w okolicach skrzyżowania ulic Traugutta i Warszawskiej. Funkcjonariusze ocenili, że sprawca używał broni pneumatycznej, czyli wiatrówki, do której nie jest wymagane pozwolenie.
Jedną z osób trafionych przez pocisk był Marcin Lewicki, dziennikarz Wirtualnej Polski. 15 sierpnia zatrzymał się na światłach przy ul. Warszawskiej, uchylił szybkę kasku i w tym momencie został trafiony w lewe oko. Skutek był dramatyczny - stracił wzrok w tym oku.
Śledztwo zakończone bez zatrzymania sprawcy
Przez kilka miesięcy policja próbowała ustalić, kto oddawał strzały. Jak informowała asp. Dominika Bocian z KMP w Toruniu, kryminalni przesłuchiwali świadków oraz przeszukiwali kamienicę w pobliżu skrzyżowania, z której okien można było obserwować miejsce zdarzenia. Mimo tych czynności nie udało się zatrzymać podejrzanego.
W styczniu śledztwo zostało umorzone. Dla poszkodowanego to nie był koniec sprawy - Lewicki od początku zapowiadał, że będzie domagał się dalszych działań. Wciąż przechodzi leczenie, nie odzyskał wzroku i czeka go jeszcze kilka operacji.
Zażalenie do sądu i decyzja wyznaczona na 21 lipca
Marcin Lewicki złożył do sądu zażalenie na umorzenie postępowania. Podczas rozprawy 3 lipca w Sądzie Rejonowym w Toruniu sędzia Mariola Adamczyk początkowo nie zgodziła się na obecność mediów, ale po argumentach o społecznym znaczeniu sprawy zmieniła decyzję. Dziennikarze mogli pozostać na sali, z zastrzeżeniem rejestracji wyłącznie obrazu, bez dźwięku.
Po wysłuchaniu oświadczenia poszkodowanego sąd nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. Kolejne posiedzenie zaplanowano na 21 lipca, i to wtedy ma zapaść rozstrzygnięcie w sprawie ewentualnego wznowienia śledztwa.
Myślę o tym zdarzeniu codziennie. Jestem z tego powodu, najłagodniej mówiąc, skonsternowany. Uważam, że to była sprawa do wyjaśnienia. To nie jest poszukiwanie seryjnego mordercy-geniusza, lecz kogoś kto z frustracji robi ludziom krzywdę.
Marcin Lewicki
Z pewnością policja nie zrobiła wszystkiego, co można było zrobić. Nie mam wątpliwości, że zbagatelizowała tę sprawę na początku. Gdyby czynności, które zostały podjęte na początku, były zintensyfikowane, to być może pan Marcin nie byłby kolejną ofiarą. Chcę powiedzieć jasno, że ten człowiek mógł zabić – gdyby śrut trafił kilka centymetrów dalej.
Michał Jakubaszek, adwokat
Dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla Torunia
To postępowanie wykracza poza indywidualny dramat jednego mieszkańca. Dotyczy bezpieczeństwa na jednej z ruchliwych ulic miasta, skuteczności działań służb i poczucia, że nawet sprawy pozornie trudne do wyjaśnienia nie powinny kończyć się zbyt szybko, jeśli poszkodowany wciąż walczy o zdrowie.
- dotyczy ataku na trzy osoby w przestrzeni publicznej,
- pokazuje, jak poważne skutki może mieć użycie wiatrówki,
- stawia pytania o przebieg i tempo policyjnych działań,
- może przesądzić o dalszym biegu sprawy po umorzeniu śledztwa.
Co wydarzy się dalej
Najbliższy termin w tej sprawie przypada 21 lipca. Wtedy sąd ma zdecydować, czy śledztwo zostanie wznowione. Marcin Lewicki i jego pełnomocnik liczą, że to właśnie ten krok pozwoli wrócić do poszukiwań sprawcy i wyjaśnić, kto odpowiada za strzały przy ul. Warszawskiej.
Do sprawy będziemy wracać.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!