Grunty po Polchemie znów na celowniku. Syndyk zmienia strategię sprzedaży w Toruniu
To miejsce od lat rozpala wyobraźnię inwestorów: pas ziemi w zachodniej części Torunia, pomiędzy Motoareną a Castoramą. Na gruntach przy ul. Szosa Bydgoska 94, 96, 96A, 98, 98A, 104 przez lata działał znany zakład Polchem, a później spółka Karawela przymierzała się do budowy kompleksu handlowego. Dziś teren wraca do gry – ale w zupełnie nowej formule.
Po nieudanym przetargu z lutego bieżącego roku syndyk masy upadłości Karaweli zapowiada zmianę podejścia. Zamiast prób sprzedaży dużych pakietów ziemi pojawia się koncepcja opcjonalnego podziału na mniejsze obszary. Cel jest prosty: zwiększyć szanse na znalezienie kupców bez dalszego schodzenia z ceny.
Lutowy przetarg bez ofert i zwrot w planach
Ostatnia próba sprzedaży dotyczyła gruntów położonych między stadionem Motoarena a sklepem Castorama. W lipcu 2025 roku pojawił się sygnał, że rynek może „zaskoczyć” – firma Singraf kupiła wówczas 4 hektary za ponad 7 milionów zł. Liczono, że w ślad za tym uda się sprzedać kolejne tereny – ponad 10 ha, które były wtedy podzielone na trzy duże działki.
Tak się jednak nie stało. W lutowym przetargu organizowanym przez syndyka Karaweli, Janusza Iwanickiego z kancelarii Lexima, mimo deklarowanego zainteresowania, nie złożono żadnej oferty. Sprzedawany pakiet obejmuje nieruchomości o łącznej powierzchni 10,3 ha – to część dawnego terenu Polchemu, która została po wcześniejszej sprzedaży na rzecz Singraf S.A.
Mniejsze działki zamiast trzech dużych. Jak ma wyglądać nowa oferta
Nowa koncepcja zakłada projektowy, wariantowy podział gruntów na mniejsze obszary – od 0,5 ha do 1,6 ha. W praktyce inwestor mógłby kupić pojedynczy fragment albo łączyć kilka „klocków” w większy teren pod jedną inwestycję. Kluczowy ma być tu dobór skali: mniejsze parcele mają odpowiadać firmom, które nie potrzebują od razu kilkunastu hektarów.
Pomysł opracowania kilkuwariantowych projektów podziału gruntów masy upadłości o łącznej powierzchni 10,3 ha, czyli części terenu po Polchemie, która pozostała po sprzedaży obszaru spółce Singraf S.A., stanowi kolejną próbę znalezienia nabywców. Chcemy to zrobić bez dalszego obniżania ich ceny. Jest to podyktowane z jednej strony dotychczasowym doświadczeniem z próbami sprzedaży całości gruntów lub ich większych części, a z drugiej strony wiedzą operacyjną o tym, że rynek nieruchomości inwestycyjnych znacznie lepiej reaguje na oferty obejmujące mniejsze obszary.
Janusz Iwanicki, syndyk
Syndyk podkreśla jednak, że to na razie projekty. Nie ma jeszcze terminu składania ofert, a sposób i warunki sprzedaży nie zostały przesądzone. Jedno pozostaje niezmienne: priorytetem nadal jest sprzedaż całości jednemu nabywcy i uzyskanie jak najwyższej ceny.
Bezpośrednim celem całej akcji jest pozyskanie podmiotów chętnych do nabycia gruntów i dopasowanie zakresu ich planów inwestycyjnych do innych inwestorów oraz do możliwości sprzedaży w tym postępowaniu upadłościowym, co wynika z przepisów Prawa upadłościowego. To są na razie projekty. W tej chwili nie ma żadnego terminu na składanie ofert i na tym etapie nie jest jeszcze ustalony sposób oraz warunki sprzedaży tych gruntów. Natomiast nowa koncepcja nie zmienia priorytetów sprzedaży nieruchomości, którymi cały czas pozostają: sprzedaż całości gruntów jednemu nabywcy i uzyskanie jak najwyższej ceny.
Janusz Iwanicki, syndyk
Toruń-Zachód: teren w sercu strefy inwestycyjnej
Oferowane nieruchomości leżą w obrębie Strefy Inwestycyjnej Toruń - Zachód – dokładnie w pasie pomiędzy Castoramą a Motoareną. Lokalizacja ma być jednym z głównych argumentów w rozmowach z biznesem, podobnie jak dostępność komunikacyjna oraz sąsiedztwo infrastruktury drogowej i szynowej. Centrum Wsparcia Biznesu przygotowało też fotorealistyczne wizualizacje pokazujące przykładowe zagospodarowanie w odniesieniu do otoczenia.
Sama Strefa Inwestycyjna Toruń - Zachód to ponad 119 ha w miksie własnościowym: 68 ha gruntów miejskich i 51 ha terenów prywatnych. Miasto zapowiada ją jako przestrzeń dla nowych sektorów gospodarki, choć – jak podkreślają przedstawiciele projektu – prace przygotowawcze w „sercu” strefy wciąż są przed nimi.
Strefa Inwestycyjna Toruń - Zachód jest projektowana, jako nowoczesna przestrzeń dla branż przyszłości, w szczególności sektora IT, przemysłu wysokich technologii, działalności badawczo-rozwojowej oraz przemysłów kreatywnych. Chociaż przed nami wiele pracy, by przygotować tereny w sercu strefy dla inwestorów, komunikujemy ją już teraz. Robimy to po to, by świadomość o jej powstawaniu zaistniała w środowisku biznesowym.
Łukasz Szarszewski
Co można zbudować na gruntach po Polchemie
Możliwości inwestycyjne opisuje Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego. Z zapisów wynika, że działki mają przeznaczenie komercyjne, a inwestorzy mogą planować zarówno handel, jak i produkcję czy logistykę. Ważne jest też to, że – jak wskazuje syndyk – stan prawny i zapisy planistyczne mają pozwalać na szybkie rozpoczęcie prac projektowych.
- wielkopowierzchniowe obiekty handlowe o powierzchni sprzedaży powyżej 2000 mkw.
- obiekty produkcyjne, składy, centra dystrybucyjne
- magazyny wysokiego składowania
Dopuszczalna wysokość zabudowy obiektów wynosi do 30 metrów od poziomu terenu.
Sąsiedzi strefy: firmy już inwestują
W części prywatnej Strefy Inwestycyjnej Toruń - Zachód, poza gruntami sprzedawanymi przez syndyka, wśród zapowiadanych lub realizowanych przedsięwzięć wymieniane są inwestycje firm: Auto Frelik (Mercedes-Benz), SINOGRAF S.A., Dollhouses, MKD, ALUINVEST Sp. z o.o., KOPEL, Mieszko Mikulski, Pulscenter, Arpol, MPP Trade oraz Autoland. To pokazuje, że zachodni kierunek Torunia jest jednym z tych, które miasto i biznes obserwują szczególnie uważnie.
Czy podział na mniejsze działki rzeczywiście przełamie impas po lutowym przetargu? Na razie to dopiero etap koncepcyjny, ale stawka jest wysoka: mowa o 10,3 ha w miejscu, które od lat uchodzi za jeden z najbardziej perspektywicznych punktów komercyjnych po zachodniej stronie Torunia.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!