Wysoka wygrana z Motorem odmieniła układ tabeli. Toruń bliżej półfinałów
Jeszcze niedawno sytuacja żużlowców z Torunia wyglądała jak wyrok odroczony w czasie. Po porażce w Lesznie wśród pretendentów do czołowej czwórki to właśnie oni wydawali się najbardziej pod ścianą. Wystarczył jednak jeden wieczór na Motoarenie, by wszystko stanęło na głowie: po „mega” udanym meczu z Motorem Lublin perspektywa walki o play off nagle stała się realna – i to bardziej niż kiedykolwiek w ostatnich tygodniach.
29:61 na Motoarenie i nagła zmiana w grze o czwórkę
Kluczowy okazał się wynik rewanżu z Motorem Lublin: 29:61 z perspektywy gości. Skala porażki miała znaczenie nie tylko w rubryce „punkty meczowe”. W pierwszym spotkaniu Lublinianie wypracowali dużą przewagę, wygrywając 56:34, co w układzie dwumeczu dawało im wyraźną zaliczkę i mocny argument w rozliczeniu bonusu. Tymczasem w Toruniu przewaga Motoru została nie tylko skasowana – to gospodarze przejęli inicjatywę w bilansie bezpośrednim.
W praktyce oznacza to, że lublinianie stracili spodziewany bonus, a Toruń zyskał bonus niespodziewany i lepszy bilans w dwumeczu. W efekcie układ sił wśród kandydatów do pierwszej czwórki stał się dużo mniej oczywisty, a scenariusz, w którym Motoru zabraknie w play off, przestał być abstrakcją.
Jakie warunki mogą wystarczyć Toruniowi?
Po tak wysokim zwycięstwie na Motoarenie zaczęły się wyliczenia i szukanie najprostszej drogi do półfinałów. Z przedstawionych kalkulacji wynika, że Toruń może nie potrzebować zwycięstwa na wyjeździe, by utrzymać przewagę w wyścigu o czołowe miejsca. Kluczowe mają być wyniki u siebie oraz „drobne” zdobycze punktowe poza domem.
- zwycięstwo u siebie z Włókniarzem
- zwycięstwo u siebie ze Spartą
- zdobywanie bonusów na wyjazdach (niekoniecznie we wszystkich meczach)
W takim układzie – jak wskazują rachunki – Lublin nie powinien już przegonić Torunia w rozliczeniu ligowym. To znacząca zmiana w porównaniu do nastrojów po kilku pierwszych kolejkach, kiedy mało kto dopuszczał myśl, że Motor może wypaść z pierwszej czwórki.
Jeszcze tydzień wcześniej, po porażce w Lesznie pisałem, że to Torunianie są w najgorszej sytuacji z piątki pretendentów i praktycznie przestałem wierzyć w awans do pierwszej czwórki. Okazało się jednak, że żużel jest nieobliczalny i w bardzo krótkim czasie wszystko może się zmienić.
Piotr Bednarczyk
Nieobliczalny sezon i lekcja ostrożności
Choć tabela i bilanse zaczęły sprzyjać Toruniowi, w tle pozostaje świadomość, że w żużlu jeden uraz, jedna awaria lub pechowy moment potrafią wywrócić plan na tygodnie. W ostatnim czasie większy pech kadrowy omijał akurat Toruń i GKM, co tym bardziej przypomina, jak kruche bywają przewidywania na dalszą część sezonu – zwłaszcza przed kluczowymi rewanżami.
W kontekście ligowych emocji ważny jest także wątek związany ze Spartą i Stalą Gorzów, bo ostatnie dni pokazały, jak bardzo pogoda i decyzje organizacyjne wpływają na układ sił. Wcześniej odwołano mecz ligowy Sparty ze Stalą Gorzów z dwudniowym wyprzedzeniem. Prezes Ekstraligi Żużlowej Wojciech Stępniewski mówił w TV, że nie miało to związku z osłabieniami kadrowymi wrocławian.
Grand Prix we Wrocławiu, ulewa i przełamanie Bartosza Zmarzlika
Dzień przed starciem Torunia z Motorem oczy kibiców zwróciły się na Wrocław, gdzie odbył się turniej Grand Prix. Mimo wielkiej ulewy tor w ciągu kilku godzin doprowadzono do stanu pozwalającego na ciekawą rywalizację. Kontuzje Jacka Holdera i Jasona Doyle’a – jak oceniano – nie wynikały raczej z warunków nawierzchni.
Chwilę później, w miniony wtorek, rozegrano zaległe spotkanie, w którym Stal pojechała już bez Holdera. W samym GP ważnym wydarzeniem było zwycięstwo Bartosza Zmarzlika w finale. Widać było, jak duże znaczenie miało to przełamanie: zawodnik nie potrafił wygrać zawodów od roku, a wrócił na szczyt w szczególnych okolicznościach – na domowym torze największego rywala, czyli Brady’ego Kurtza.
Sportowy weekend w Toruniu: finałowe emocje w hokeju na trawie
Równolegle Toruń żyje też wydarzeniami na boiskach hokejowych. W ten weekend poznamy mistrza Polski. Pomorzanin najpierw zagra w Siemianowicach, a w niedzielę o godzinie 16 odbędzie się rewanż w Toruniu, przy Szosie Chełmińskiej. Zarówno Siemianowiczanka, jak i torunianie potrafili być w tym sezonie nieprzewidywalni – w dwumeczu zdarzało im się przegrywać u siebie, by wygrywać na wyjeździe.
- mecz Pomorzanina w Siemianowicach
- rewanż w Toruniu w niedzielę o godzinie 16 przy Szosie Chełmińskiej
- ostateczne rozstrzygnięcie walki o mistrzostwo Polski
Na żużlowej mapie najbliższe tygodnie zapowiadają się więc jako czas liczenia, kontrolowania bonusów i pilnowania własnego toru, który w meczu z Motorem okazał się ogromnym atutem. Jedno jest pewne: po wyniku 29:61 scenariusz sezonu dla Torunia przestał wyglądać jak walka o przetrwanie, a zaczął przypominać realny marsz po miejsce w play off.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!