Zbiórki na ratunek zwierzętom i 285 tys. zł na koncie. Prokuratura o fikcyjnym stowarzyszeniu w Toruniu
Najpierw były wzruszające apele o ratunek dla zwierząt, potem internetowe zbiórki i szybkie wpłaty od darczyńców. Teraz sprawą zajmuje się prokuratura, a toruńskie stowarzyszenie, które miało pomagać m.in. koniom, zostało zlikwidowane. Śledczy twierdzą, że działalność była tylko przykrywką do wyłudzania pieniędzy.
Stowarzyszenie zarejestrowane w Toruniu, ale z „adresem widmo”
Z ustaleń prokuratury wynika, że Patryk R. założył stowarzyszenie deklarujące działania prozwierzęce. W materiałach, które trafiały do internautów, miało ono zajmować się m.in. wykupywaniem zaniedbanych lub przeznaczonych na ubój koni, a następnie zapewnianiem im opieki weterynaryjnej, leczenia i miejsca do przebywania.
Stowarzyszenie zostało zarejestrowane na terenie Torunia, jednak – jak twierdzą śledczy – posługiwało się fikcyjnym adresem. Prokuratura wskazuje też, że rachunek bankowy organizacji pozostawał w praktyce pod kontrolą jednej osoby: dysponować miał nim wyłącznie oskarżony.
Współpraca z Fundacją Ratujemy.pl i zbiórki na RatujemyZwierzaki.pl
Kluczowym etapem w tej historii było nawiązanie współpracy z Fundacją Ratujemy.pl, która prowadzi portal RatujemyZwierzaki.pl. To właśnie tam pojawiały się kolejne zbiórki pieniędzy przygotowywane przez Patryka R. Dzięki temu apele trafiały do szerokiego grona darczyńców, a wpłaty można było przekazywać szybko – z poziomu przeglądarki czy telefonu.
Według prokuratury treści publikowane w opisach zbiórek nie odpowiadały rzeczywistości. Śledczy ustalili, że zwierzęta, o których wsparcie proszono w internetowych apelach, miały przebywać w innych miejscach i pozostawać pod opieką innych podmiotów niż wskazywano w ogłoszeniach. W ocenie śledczych zbiórki miały służyć jednemu celowi: pozyskiwaniu darowizn, które ostatecznie nie zasilały deklarowanej pomocy.
Opisy zbiórek były nieprawdziwe, a pieniądze nie trafiały na cele deklarowane w apelach.
Prokuratura
285 tys. zł wpłat i podejrzenie wydawania środków na prywatne potrzeby
W tle sprawy są konkretne kwoty. Na konto stowarzyszenia miało wpłynąć łącznie 285 tys. zł. Prokuratura podaje, że pieniądze pochodziły zarówno od darczyńców korzystających z platformy internetowej, jak i od osób przekazujących środki bezpośrednio.
Śledczy twierdzą, że te środki nie zostały wykorzystane zgodnie z celem zbiórek. Według ustaleń postępowania Patryk R. miał przeznaczać pieniądze na własne potrzeby. Po pojawieniu się sygnałów o możliwych nieprawidłowościach Fundacja zakończyła współpracę ze stowarzyszeniem i zawiadomiła organy ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
- 285 tys. zł – tyle łącznie miało wpłynąć na konto stowarzyszenia
- zbiórki publikowano we współpracy z Fundacją Ratujemy.pl na RatujemyZwierzaki.pl
- według śledczych opisy zbiórek nie odpowiadały faktycznemu miejscu i opiece nad zwierzętami
Zarzut oszustwa znacznej wartości. Przyznanie się i środki zapobiegawcze
Patryk R. usłyszał zarzut oszustwa znacznej wartości. Podczas przesłuchania przyznał się do winy, ale odmówił składania wyjaśnień. Wobec oskarżonego zastosowano dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju. Prokuratura informuje również o zabezpieczeniu majątkowym w postaci hipoteki przymusowej na jego mieniu.
Oskarżony przyznał się do winy, jednak odmówił złożenia wyjaśnień.
Prokuratura
Za zarzucany czyn grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności. Postępowanie dotyczy mechanizmu pozyskiwania pieniędzy od osób wrażliwych na los zwierząt, a także sposobu działania organizacji, która – według śledczych – funkcjonowała na papierze, zbierając środki dzięki emocjonalnym apelom.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!