Toruński hokej żegna Bogdana Wawrzyńskiego i Sławomira Karczewskiego
W toruńskim hokeju znów zapadła bolesna cisza: w wieku 84 lat zmarł Bogdan Wawrzyński, jeden z ludzi, którzy współtworzyli najważniejsze sukcesy tej dyscypliny w mieście. To odejście nabiera jeszcze większego ciężaru, bo niedawno środowisko pożegnało także 56-letniego Sławomira Karczewskiego.
Postać, która współtworzyła złote lata toruńskiego hokeja
Bogdan Wawrzyński był związany z toruńskim hokejem przez całe sportowe życie. Najpierw jako zawodnik, później jako trener i działacz, a z czasem także jako człowiek, który przez lata pozostawał jednym z najlepiej rozpoznawalnych głosów lokalnego środowiska sportowego. W pamięci starszych kibiców zapisał się przede wszystkim jako uczestnik drużyny, która pod koniec lat sześćdziesiątych sięgnęła po trzy medale mistrzostw Polski: jeden srebrny i dwa brązowe.
W sezonie 1971/72 był najlepszym punktującym ligi, co tylko potwierdza jego znaczenie dla tamtej generacji hokeistów. Później pracował również jako szkoleniowiec, a jego trenerska droga prowadziła nawet do reprezentacji Polski seniorów, gdzie pełnił funkcję asystenta. Prowadził też kadrę juniorów i pracował w klubach takich jak Pomorzanin, Towimor oraz TKH Nesta Toruń, obejmując kolejne grupy wiekowe - od żaków po seniorów.
Trener, działacz i człowiek, którego chciało się słuchać
Wawrzyński miał także znaczącą, niemal 20-letnią historię z AZS-em. Najpierw odpowiadał tam za wyszkolenie, a potem objął funkcję dyrektora klubu. Dla ludzi z toruńskiego sportu był nie tylko specjalistą od hokeja, ale też rozmówcą, który potrafił komentować niemal każdą dyscyplinę i robił to bez sztucznego dystansu.
Gadanego miał niesamowitego, a że przeważnie nie gryzł się w język i mówił ciekawie, że aż chciało się słuchać.
Piotr Bednarczyk
Jego śmierć domyka pewną epokę. Autor wspomnienia podkreślił, że znał Wawrzyńskiego osobiście od początku lat dziewięćdziesiątych i odwiedzał go w gabinecie, gdy ten kierował AZS-em. Dla wielu przedstawicieli lokalnego sportu był to nie tylko były zawodnik czy trener, ale człowiek, z którym łączyły się wspomnienia z czasów, gdy toruński hokej miał wyraźniejszą pozycję i większe sukcesy niż dziś.
Druga strata w krótkim czasie i pamięć o ostatnim medalu
Odejście Bogdana Wawrzyńskiego jest drugą tak dotkliwą stratą dla toruńskiego hokeja w ostatnich tygodniach. Niespełna dwa miesiące wcześniej zmarł Sławomir Karczewski - obrońca, którego koledzy pamiętali jako zawodnika niezwykle silnego fizycznie. To on był częścią drużyny, która zdobyła ostatni w historii Torunia medal mistrzostw Polski, wywalczony w sezonie 1995/96.
Razem tworzą symboliczne domknięcie dwóch różnych, ale równie ważnych rozdziałów lokalnej hokejowej historii: jednego związanego z medalami z lat sześćdziesiątych i drugiego z ostatnim dużym sukcesem toruńskiej drużyny sprzed niemal trzech dekad. Dla kibiców to nie tylko wiadomość o śmierci dwóch osób. To także przypomnienie, jak skromna była w Toruniu liczba sportowych medali i jak duże znaczenie miały osoby, które je zdobywały.
Dlaczego to ważne dla torunian
Tego typu informacje mają znaczenie wykraczające poza sam sport. W lokalnej społeczności pamięć o dawnych zawodnikach i trenerach jest częścią tożsamości miasta, a toruński hokej przez lata dostarczał mieszkańcom emocji, z których korzystały kolejne pokolenia kibiców. Odejście ludzi współtworzących największe sukcesy przypomina, jak mocno historia klubu splata się z historią samego Torunia.
To również moment, w którym młodsi kibice mogą sięgnąć do wcześniejszych rozdziałów sportowej opowieści miasta. Dla starszych to natomiast czas wspomnień o meczach, medalach i ludziach, którzy nie tylko grali, ale też budowali środowisko - w szatni, na ławce trenerskiej i poza lodowiskiem.
Pożegnanie i ostatnie pożegnanie
Pogrzeb Bogdana Wawrzyńskiego odbędzie się w piątek, 24 lipca, o godzinie 14. Nabożeństwo zaplanowano w Kościele Wniebowzięcia NMP w Toruniu, a ceremonia pogrzebowa odbędzie się na Cmentarzu Parafialnym przy ul. Gałczyńskiego.
W toruńskim środowisku hokejowym pozostaje dziś przede wszystkim wdzięczność za medale, pracę szkoleniową i lata poświęcone klubom oraz zawodnikom. To także przypomnienie, że lokalny sport tworzą ludzie, którzy zostają w pamięci na długo po zakończeniu kariery. Informacje przekazał lokalny portal informacyjny opisujący toruński sport i jego dawnych bohaterów.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!